Toskania – miasta, które warto zobaczyć
Spis treści
Chyba nie ma osoby, która na hasło “Toskania” nie wyobraziłaby sobie pięknych pofałdowanych terenów z uprawą winorośli i cyprysami na każdym kroku. Tak faktycznie wygląda serce Toskanii, czyli dolina Val d’Orcia. Nam niestety nie było dane w pełni nacieszyć oczu tymi sielankowymi widoczkami, ponieważ w dzień naszego pobytu w dolinie nastąpiło załamanie pogody i totalne oberwanie chmury. W Toskanii spędziliśmy aż 5 dni z naszych włoskich wakacji (opis całej trasy znajdziecie we wpisie Włochy – ile kosztuje dwutygodniowy urlop) i podczas naszego pobytu w tym regionie udało nam się zobaczyć kilka uroczych miasteczek i miejscówek, które Wam pokażemy w tym wpisie.
Pienza
Miasteczko Pienza było naszym pierwszym przystankiem w Toskanii i pierwszym spotkaniem z tamtejszą cudowną architekturą. Założona w średniowieczu Pienza, to jedna z najstarszych miejscowości regionu. W XV wieku urodził się tutaj papież Pius II, który po objęciu tronu piotrowego postanowił przekształcić Pienzę w harmonijne miasto idealne. Plan powiódł się tylko połowicznie ponieważ papież zmarł, a miasto pozostało praktycznie niezmienione od tego czasu.
Starówka Pienzy jest malutka, ale wyjątkowo urokliwa. Jej główną ulicą jest Corso Rossellino, od której odchodzą wąskie uliczki. W tym najbardziej popularna Via dell Amore (Ulica Miłości), prowadząca do najładniejszego punktu widokowego w mieście. Przy głównej ulicy znajdziecie też najważniejsze zabytki miasteczka: XV wieczną katedrę, pałac Palazzo Piccolomini oraz przekształcony w muzuem pałac Palazzo Borgia. Jest tu również kilka uroczych placów z różnego rodzaju knajpkami wokół.
Na zobaczenie Pienzy wystarczyły nam dwie godziny. Do miasteczka najlepiej dojechać autem. Zostawić je trzeba na jednym z kilku parkingów znajdujących się w okolicy starego miasta. Wszystkie miejsca postojowe są oczywiście płatne, ale nie dużo. My zapłaciliśmy 2 euro.
Siena
Seina to drugie co do wielkości miasto w Toskanii. Niegdyś walczyła z Florencją o miano stolicy regionu. Dziś Sienę zamieszkuje trochę ponad 50 tys. osób. Według legendy miasto założyli potomkowie Remusa – Senio i Aschio. Dlatego w wielu zakamarkach miasta można zobaczyć symbol Rzymu – wilczycę karmiącą dzieci. W Sienie zatrzymaliśmy się na noc w drodze na wybrzeże i był to świetny pomysł. Miasto po zmroku wygląda zupełnie inaczej niż w ciągu dnia, ale za każdym razem zachwyca. Dla nas spacer wąskimi uliczkami Sieny pomiędzy średniowiecznymi kamieniczkami był wyjątkowym przeżyciem. Miasto jest idealnie zachowane i ma swój niesamowity klimat. A ceglane budynki w szczególności o zachodzie słońca nadają mu lekko różową barwę.
W Sienie znajduje się również jeden z najpiękniejszych placów jaki widzieliśmy. Piazza del Campo bo o nim mowa, ma specyficzny kształt muszli, która opada w dół w kierunku Palazzo Publico i ratusza. Wszystkie budynki wokół placu zrobione są charakterystycznej czerwonej cegły. Przy placu znajduje się również bardzo wysoka wieża, Torre del Mangia, na której szczyt w normalnych czasach można się wspiąć. Nam niestety nie było to dane ponieważ z powodu pandemii była ona zamknięta. Bardzo żałujemy bo widoki na pewno muszą zapierać dech w piersiach.
Drugim punktem obowiązkowym w Sienie jest przepiękna katedra il Duomo. Chociaż nie jesteśmy fanami sztuki sakralnej, to ten budynek i jego zdobienia naprawdę nas zachwyciły. Konkurować z nią może jedynie Bazylika św. Marka w Wenecji i św. Piotra w Rzymie. Warto obejść katedrę dookoła ponieważ tylne schody także są bardzo atrakcyjne. W pobliżu katedry znajduje się również biblioteka, baptysterium, Bramy Niebios, muzeum opery i mostek, z którego można podziwiać panoramę miasta.
San Gimignano
San Gimignano to urocze miasteczko nazywane średniowiecznym Manhattanem. Położone jest jakieś 40 km od Sieny i zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście podczas pobytu w Toskanii. Miasteczko prezentuje się imponująco już z drogi ponieważ posiada aż 14 wież górujących nad nim. Wieże były stawiane przez zamożne rody zamieszkujące miasto w średniowieczu. Mają one charakterystyczny czworokątny kształt. Pełniły nie tylko funkcje obronne, ale świadczyły również o statusie społecznym danej rodziny. Podobno w latach świetności w San Gimignano były aż 72 takie budowle! Najwyższa z wież, Torre Grossa, ma 54 metry wysokości i udostępniona jest do zwiedzenia. Wejście na nią kosztuje 9 euro od osoby, ale zdecydowanie warto się na nią wdrapać ponieważ widoki na okolice są przepiękne!
Poza wieżami w San Gimignano znajdują się malownicze kamieniczki i place z Piazza della Cisterna na czele. Warto przejść się po miasteczku bez większego planu i nacieszyć jego historycznym duchem. Nam na zwiedzenie tego miejsca wystarczyły dwie godziny. Wokół starej części miasta znajduje się kilka dużych parkingów, więc bez kłopotu znajdziecie miejsce do zostawienia auta. My za postój zapłaciliśmy 2,5 euro. Jeśli chcielibyście poza wieżą Torre Grossa odwiedzić również muzeum sztuki sakralnej i muzeum miasta, to warto zaopatrzyć się w San Gimignano Pass, które kosztuje 13 euro dla osoby dorosłej i 10 euro dla dzieci w wieku od 6 do 17 lat.
Lukka
Lukka była ostatnim przystankiem podczas naszych włoskich wakacji, to z niej ruszyliśmy już w podróż powrotną do Polski. Przed odwiedzeniem tego miasta znaleźliśmy sporo informacji w sieci, że Lukka konkuruje z Florencją i Sieną o tytuł najpiękniejszego miasta Toskanii. We Florencji jeszcze nie byliśmy, ale Siena przypadła nam zdecydowanie bardziej do gustu. Być może nie mogliśmy się Lukką w pełni zachwycić przez to, że wisiało nad nami już widmo końca urlopu. Niemniej jednak jest to bardzo przyjemne, ładnie zachowane miasto z kilkoma punktami charakterystycznymi.
Jedną z głównych atrakcji Lukki jest Piazza dell Anfiteatro, plac powstały na bazie dawnego rzymskiego amfiteatru. Wokół niego znajdują piękne kolorowe kamieniczki. Za pewne warto również wdrapać się na jedną z dwóch wież w mieście – Torre Guinigi, na szczycie której rosną drzewa lub Torre delle Ore. Niestety okazało się, że przez epidemię istnieją pewne ograniczenia w ilości osób, które mogą w ciągu godziny wejść na wieże, a kolejka oczekujących była spora, dlatego odpuściliśmy. Będzie powód do ponownego odwiedzenia miasta. 🙂
Drugim ważnym placem w mieście jest Piazza San Michele, na którym znajduje się imponujący kościół San Michele in Foro. Największym placem miasta jest Piazza Napoleone. Na nim umiejscowiony jest Palazzo Ducale. Z informacji przeczytanych w Internecie dowiedzieliśmy się, że w Lucce znaleźć można również ładny ogród botaniczny, ale zrezygnowaliśmy z tej atrakcji. Nadrobimy przy kolejnej wizycie. Jeśli ktoś z Was już był, to dajcie znać czy warto! Lukka otoczona jest świetnie zachowanymi murami miejskimi, wzdłuż których zrobione są trasy rowerowe.
Opactwo San Galgano
Opactwo San Galgano ciężko nazwać miastem ponieważ znajduje się na pustkowiu w dolinie rzeki Merse, niedaleko miasteczka Chiusdino. Było to jednak jedno z bardziej nietypowych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas pobytu w Toskanii. Jest to opuszczony klasztor cystersów, którego dach zawalił się pod koniec XVIII wieku. Mimo to jego ściany zarówno na zewnątrz jak i w środku są świetnie zachowane. Budynek otaczają cyprysowe aleje i panuje tu sielski klimat Toskanii. W pobliżu znajduje się również urokliwy kościółek, spod którego rozpościera się piękny widok na Val di Merse.
Według legend, które przetrwały do dzisiaj, miejsce to założył w XII wieku Galgano Guidotti. Postanowił on porzucić swoje dostatnie życie i majątek rodziców i żyć jako pustelnik na wzgórzu Montesiepi. Na znak zmiany swojego życia wbił miecz w skałę. Wkrótce po tym zmarł, a w miejscu jego pochówku wybudowany został mały kościółek. Budowlę następnie rozbudowano, a na przełomie XII i XIII wieku Cystersi założyli nieopodal swój klasztor.
Do opactwa warto podjechać będąc w okolicach Sieny. Nie jest to popularne miejsce, ale było tu całkiem sporo turystów. Wejście do opactwa kosztuje 4 euro od osoby. W pobliżu znajduje się duży, bezpłatny parking. Na zwiedzanie opactwa i okolicy zarezerwujcie sobie minimum 30 minut. My spędziliśmy tam około godziny, ale robiliśmy dużo zdjęć.
Piza
Piza specjalnie została na koniec bo mamy wobec niej bardzo mieszane uczucia. Nie lubimy tłumów i bardzo komercyjnych miejsc. Jednak być tak niedaleko i nie zobaczyć krzywej wieży, toż to prawie grzech. Dlatego pojechaliśmy i do Pizy w drodze powrotnej do Polski. Krzywa wieża faktycznie jest krzywa, ale mieliśmy wrażenie, że poza Piazza del Duomo, na którym się znajduje, niewiele więcej jest w tym mieście. Za to są tu ogromne stragany na każdym kroku, w których sprzedawane są te same chińskie buble oraz rzesze turystów “prostujących” wieżę na zdjęciu.
Zdecydowaliśmy jednak, że Piza zasługuje na dodatkową szansę i przeszliśmy się kawałek na spacer. Doszliśmy aż do brzegu rzeki, ale miasto kompletnie nas nie urzekło. Jest tu kilka ładnych budynków i placów, ale jest bardzo komercyjne i nie ma tego mistycznego klimatu, co pozostałe toskańskie miejscowości, które odwiedziliśmy.
Toskania była ostatnim przystankiem intensywnej, objazdowej wycieczki po Półwyspie Apenińskim, podczas której odwiedziliśmy Wenecję, San Marino, przepiękny Park Narodowy Gran Sasso, Neapol, Pompeje oraz uroczą wysepkę Procidę. W Toskanii chcieliśmy przede wszystkim odpocząć i pochillować nad morzem. Zatrzymaliśmy się na kameralnym campingu Marina di Massa w spokojnej miejscowości z całkiem przyjemną, piaskową plażą. Był to idealny punkt wypadowy. Wybraliśmy się wówczas również na wycieczkę do jednego z najczystszych regionów na wybrzeżu Morza Śródziemnego – Cinque Terre. Do Toskanii wrócimy kiedyś jeszcze na pewno bo region jest ogromny i ma bardzo dużo do zaoferowania. Marzy nam się nocleg w starej winiarni i degustacja lokalnych trunków prosto z ich wytwórni.
Ten wpis jest częścią cyklu o naszym spontanicznym włoskim urlopie. Jeżeli podobał Ci się opis Toskanii, koniecznie zobacz relację z pozostałych części wyjazdu:




O kurczę ile inspiracji na kolejne podróże… Trzeba tam wrócić!
Zdecydowanie, naszym zdanie chyba nr 1 jest Siena 🙂
Piękne tereny! Ja jak myślę Włochy od razu widzę pizzę:D
Albo makaron 😉 A Toskania zachwyca !
Z wymienionych miast byłam tylko w Pizie, z tego co pamiętam. To była świetna wycieczka zorganizowana przez moją przyjaciółkę Włoszkę, specjalnie dla mnie. Wróciłabym tam choćby dziś!
O to musiałeś mieć fajnie z lokalnym przewodnikiem 🙂 Polecamy przy okazji odwiedzić pozostałe miasteczka.
Kochani, zróbcie proszę poprawki w opisie Sieny, odwiedziłam ja kilkanaście razy i nie mogę zostać obojętna na to zdanie:
„W pobliżu katedry znajduje się również biblioteka, baptysterium, Bramy Niebios, muzeum opery i mostek, z którego można podziwiać panoramę miasta”. Otóż, biblioteka znajduje się w samym Duomo (po lewej stronie od wejścia), jest to Libreria Piccolomini i nie chcę wierzyć, że nie widzieliście tego cuda odwiedzając katedrę. W „pobliżu” katedry nie ma też Bramy Niebios, istnieje La Porta del Cielo, co rzeczywiście można tak przetłumaczyć, ale tym mianem określana jest wycieczka po samym szczycie katedry, bezpośrednio pod jej dachem, więc „Brama Niebios” jawi się dość symbolicznie, a nie materialnie. Muzeum opery nie wiem skąd wzięliście, bo Museo dell`Opera to po prostu muzeum katedralne. Baptysterium rzeczywiście znajduje się w pobliżu, poniżej katedry, „mostka” już się nie czepiam… Wybaczcie, ale to wymaga sprostowania. Tak na marginesie, to podziwiam wszystkich, którzy odważnie dzielą się swoją wiedzą w sieci, bo ja po ponad 50 podróżach do Włoch (od kilku dni do kilku tygodni) ciągle uważam, że wiem o nich zbyt mało… Przy okazji odniosę się jeszcze do kosztów podróży, które podajecie. W tym roku dwukrotnie odwiedziłam Włochy, w czerwcu Apulię z Bazylikatą, w październiku Sycylię i muszę przyznać, że znacznie wzrosły koszty noclegów i wynajęcia samochodu w stosunku do czasów sprzed pandemii, ale za porównywalną kwotę można zorganizować podróż samolotem + wynajęcie samochodu + noclegi w lepszym standardzie, co jest mniej męczące niż jazda samochodem z Polski, ale to oczywiście moja opinia. Muszę tylko zaznaczyć, że to wymaga wcześniejszego planowania i rezerwacji, Wasz wyjazd był organizowany w zastępstwie Słowenii, więc to trochę zmienia sytuację. Pozdrawiam i życzę wielu pięknych podróży.