MArina w Neapolu, w tle Wezuwiusz.
Strona główna » Poradniki » Włochy – ile kosztuje dwutygodniowy urlop?

Włochy – ile kosztuje dwutygodniowy urlop?

Nie jest tajemnicą, że rok 2020 do przyjemnych w kontekście planowania podróży nie należy. Sytuacja zmienia się dynamicznie, jedne kraje otwierają granice, drugie je zamykają. Linie odwołują loty, zmieniają miasta destynacji. Wprowadzane są dodatkowe obostrzenia, konieczność przedstawienia negatywnego testu. Przy wyborze naszego kraju do dłuższego wyjazdu staraliśmy się na nic nie nastawiać i nie planować. Nieśmiało chodziła nam po głowie nasza ukochana Słowenia. Na 2 dni przed planowanym urlopem poczuliśmy się już na tyle pewnie, że nanieśliśmy różne miejsca na mapę i spakowaliśmy się z nastawieniem na wyjazd raczej outdoorowy… I cóż tu dużo mówić nowa rzeczywistość po raz kolejny zweryfikowała nasze plany. W nocy przed naszym wyjazdem Słowenia zamknęła swoje granice dla Polaków. Po krótkiej chwili rozczarowania, zaczęliśmy szukać alternatywy. Padło na Włochy, które okazały się strzałem w dziesiątkę.

Statek płynący przez Wenecję.

W tym wpisie opiszemy pokrótce, gdzie udało nam się dojechać. Jak rozłożyliśmy podróż dzień po dniu. Co udało nam się zobaczyć. Podzielimy się z Wami naszymi błędami ponieważ ze względu na dynamiczną zmianę sytuacji i spontaniczny wyjazd kilka ich popełniliśmy. Zobaczycie, co można było zrobić inaczej, a co okazało się idealnym wyborem. Na końcu szczegółowo przedstawimy koszty wyjazdu do Włoch i wrzucimy mapkę z trasą.

Kanały i kamienice w Wenecji

Włochy - plan podróży

Jak już wiecie podróż do Włoch była dość spontaniczna. Nie mieliśmy obranego planu, atrakcji ani miejsc, które chcemy odwiedzić. Nieśmiało błąkało nam się tylko po głowie, że chcielibyśmy zobaczyć Pompeje. Na bieżąco szukaliśmy destynacji oraz noclegów. Decydowaliśmy, gdzie i kiedy pojechać, a cele zmieniały się dość dynamicznie w zależności od pogody. Finalnie udało nam się dotrzeć aż do Neapolu, przejechaliśmy ponad 5000 kilometrów. Spaliśmy w kilku różnych miejscach, od noclegu na dziko w górach, przez kemping, różnego rodzaju B&B aż po hotel w nadmorskim kurorcie. 

Nasza podróż do Włoch była bardzo zróżnicowana, co było niewątpliwie dla nas zaletą. Przez to, że często zmienialiśmy miejsce pobytu wydawało nam się, że czas biegnie wolniej, co podczas urlopu jest rzeczą zdecydowanie pożądaną. Przed wyjazdem mieliśmy obawy odnośnie epidemii, w końcu to w Italii wszystko się zaczęło w Europie. Jednak bardzo szybko rozwijaliśmy swoje wątpliwości przeglądając statystyki i porównując je z sytuacją w Polsce. O naszych przemyśleniach odnośnie bezpieczeństwa i panujących zasad przeczytacie we wpisie Podróż do Włoch podczas pandemii COVID-19

I tak ruszając z północy zwiedziliśmy kolejno Wenecję, wybrzeże Adriatyku, San Marino, Gran Sasso, Neapol i okolice oraz Toskanię. Poniżej przeczytacie kilka słów o każdym z tych miejsc. Wszystko rozwiniemy w kolejnych wpisach. Tutaj skupimy się na konkretach: co? gdzie? i za ile?

Widok z wieży w Toskanii, Włochy.

Austria - przystanek na drodze do Włoch

Ponieważ wyjeżdżaliśmy w piątek po pracy wiadomo było, że ciężko będzie dojechać do Włoch. Szukaliśmy więc miejsca po drodze, gdzie będziemy mogli się wyciszyć i odpocząć. Na nasz chill wybraliśmy Seecamping Müller nad jeziorem Weissensee. Jest to przepięknie położony akwen otoczony Alpami. Co ciekawe jest jednocześnie najwyżej położonym jeziorem, w którym można się kąpać. Sam kemping jest bardzo dobrze wyposażony i czysty. W nocy ciężko było tam znaleźć miejsce do rozbicia namiotu bo był dość zatłoczony. Noc kosztowała tam 29€.

Wodospad w Austrii.
Jezioro w Austrii.

Wenecja

Po Austrii przyszedł czas na Wenecję. To z pewnością jedno z najbardziej turystycznych miejsc na świecie. Kamieniczki wybudowane na wodzie, wąskie uliczki przemieszane z kanałami, po których co chwila przepływają gondole. Mimo że obawialiśmy się trochę Wenecji, w szczególności, że okaże się mocno zatłoczona i trochę przereklamowana, to postanowiliśmy noc spędzić w samym centrum miasta. Okazało się to doskonałą decyzją, nocleg na bookingu kosztował nas 43,6€. Kolacja w polecanej, mało turystycznej knajpce 33€. Sama Wenecja totalnie nas zachwyciła, o czym przeczytacie w oddzielnym wpisie.

Wenecja - panorama z Ponte delle Accademia.
Wąskie uliczki Wenecji, Włochy.

Chillout nad Adriatykiem

Naszym kolejnym przystankiem był typowy nadmorski kurort Lido di Savio. Miasteczko położone niedaleko Rimini. Znajdowały się tam głównie hotele, umiejscowione równo, tuż przy linii brzegowej Adriatyku. Szerokie piaszczyste plaże były w większości zagospodarowane przez leżaki i parasole, za które trzeba było zapłacić (z tego co usłyszeliśmy 15€ za dzień za komplet). To co rzuciło się nam w oczy to zdecydowany brak turystów, obłożenie hoteli wynosiło może 30%, widać wpływ epidemii na ruch turystyczny. Tutaj popełniliśmy nasz pierwszy znaczący błąd ponieważ spędziliśmy nad Adriatykiem dwie noce. Powinniśmy być tylko na jedną, a w zamian zostać dłużej w Wenecji i nacieszyć się tym pięknym miastem. Nocleg tutaj był też zdecydowanie najdroższy bo za dobę zapłaciliśmy 68,5€. Jednak potrzebny był nam taki leniwy dzień, aby poczytać i ułożyć sobie atrakcje na najbliższy czas bo z pierwotnego planu kilku dni w Dolomitach musieliśmy zrezygnować przez pogodę.

Włochy. plaża widziana z balkonu hotelowego.

San Marino

Jedno z najmniejszych państw świata odwiedziliśmy jadąc w kierunku parku narodowego Gran Sasso. To była z pewnością jedna z fajniejszych miejscówek, jakie na tym wyjeździe zobaczyliśmy. San Marino to położone na górze miasto-państwo, którego początki datuje się na 301 r. n.e. Zdecydowanie warto tu przyjechać na pół dnia i przejść się wąskimi uliczkami starej części miasta. Zajrzyjcie na nasz wpis poświęcony San Marino, aby dowiedzieć się więcej o tym pięknym mikro państewku.

Prima Torre La Rocca Guaita.
Turystka na wąskiej uliczce San Marino.

Gran Sasso

To zdecydowanie największe odkrycie naszego wyjazdu! To jakby kawałek Patagonii ukryty skrzętnie w środku włoskiego buta. Gran Sasso jest najwyższym pasmem Apeninów. To miejsce ma niesamowity klimat i krajobraz. Apeniny zrobiły na nas ogromne wrażenie, to świetne miejsce na trekking dla początkujących a także bardziej zaawansowanych. Pod względem turystycznym ma tylko jeden minus, bardzo słabo rozwiniętą bazę noclegową. Nocowaliśmy tutaj w namiocie przy schronisku Rifugio Le Fontari, niedaleko Campo Imperatore na wysokości niemal 2000 m n.p.m. Można było się rozbić oraz korzystać z łazienki bezpłatnie. Schroniska w Apeninach wyglądają jednak inaczej niż polskie i nie ma w nich pryszniców, co znacznie utrudnia dłuższy pobyt. Miejsce to jest natomiast idealne dla samowystarczalnych kamperów i campervanów. Zachęcamy Was do przeczytania więcej o Gran Sasso.

Jezioro w Gran Sasso w tle Corno Grande, Włochy.
Turystka na szlaku w Gran Sasso.

Neapol, Pompeje, Herkulanum

Najbardziej wysunięte na południe cele naszego wyjazdu to okolice Neapolu. Trzecie co do wielkości miasto Włoch niezbyt nas urzekło. Nie oznacza to jednak, że nie ma tam co robić. Wręcz przeciwnie, atrakcji jest tyle, że nie wszystkie udało nam się zobaczyć. O tym, co nam się w Neapolu spodobało, a co nie do końca przeczytacie w osobnym artykule. Z pewnością warto przyjechać w te okolice, zobaczyć niesamowite podziemia miasta. Zdecydowanie polecamy też wybrać się do Pompei czy Herkulanum i przespacerować się pomiędzy starożytnymi, nieźle zachowanymi ruinami. 

Jeśli planujecie trochę pozwiedzać te okolice zdecydowanie warto kupić Campania ArteCard, która upoważnia do darmowych wejść lub zniżek. Koszt karty na 7 dni, która daje możliwość 5 darmowych wejściówek to 34 euro od osoby. Mieszkaliśmy w centrum Neapolu i był to jeden z droższych noclegów. Zapłaciliśmy za 3 noce 150€ do tego parking kosztował nas 60€. Teraz poszukalibyśmy noclegu gdzieś na obrzeżach i do centrum dojeżdżali metrem. Zaoszczędziłoby nam to i pieniędzy i nerwów bo jazda samochodem po Neapolu do najprzyjemniejszych nie należy.

Ruiny w Pompejach.
Wezuwiusz widziany z Neapolu.
Antyczne ruiny Herkulanum.

Procida

Będąc w Neapolu chcieliśmy popłynąć na jedną z okolicznych wysepek. Najpopularniejszą z nich jest Capri. My natomiast wybraliśmy się na kameralną Procidę. Wyspa jest na tyle mała, że można ją obejść w jeden dzień. Jest też zdecydowanie mniej komercyjna od reszty, patrząc po kolejkach na promy. Jest za to bardzo ładna, zabudowana charakterystycznymi pastelowymi domkami rybackimi. Ma też bardzo fajne wulkaniczne plaże. O Procidzie również przeczytacie więcej na naszym blogu.  Rejs w obie strony kosztował 34€ od osoby, jednak kupując bilet w dniu podróży zapłaci się więcej bo aż 42€.

Kolorowe kamieniczki Procida, Włochy.
Pricida, widok ze wzgórza.

Toskania

Na zakończenie naszego urlopu spędziliśmy pięć dni w Toskanii. Najpierw odwiedziliśmy kilka malowniczych miasteczek na czele ze Sieną, w której nocowaliśmy. Byliśmy też na termalnych źródłach i w opuszczonym opactwie, przeszliśmy się jedną z dróg cyprysowych i podziwialiśmy pocztówkowe toskańskie krajobrazy. Chociaż akurat kiedy byliśmy w najpiękniejszej dolinie złapała nas totalna ulewa i widoki były mocno ograniczone. Nocleg w Sienie to koszt 70€. Następnie spaliśmy cztery noce na kempingu Marina di Massa na wybrzeżu morza Śródziemnego. Za jedną noc tam zapłaciliśmy zaledwie 20€. Odwiedziliśmy wtedy Cinque Terre, Pizę i Lukkę oraz spędziliśmy 2 dni na odpoczynku na plaży. Na temat Toskanii możecie przeczytać więcej na naszym blogu. Opisane są tam nasze wycieczki ze szczegółami, dowiecie się, co warto zwiedzić i jak to zaplanować.

Cyprysy w Toskanii.
Opuszczone opactwo w Toskanii Włochy.
dziwczyna spacerująca po włoskim miasteczku.

Ile kosztuje urlop we Włoszech?

Na koniec wpisu zostawiliśmy konkrety odnośnie finansów na wyjeździe. Przedstawimy Wam szczegółowe koszty naszego wyjazdu w rozbiciu na kilka kategorii. Pokażemy przykładowe paragony ze sklepów, abyście mogli zobaczyć, jakie są ceny we Włoszech. Damy Wam uwagi, na czym można oszczędzić, a nam się nie udało bo za późno się tym o dowiedzieliśmy. Przyznamy się, że koszty mocno nas zaskoczyły i niestety, wydaliśmy dużo więcej niż się spodziewaliśmy. Wszystkie koszty podajemy w złotówkach, przyjmując kurs 1€ = 4,45 PLN.

Na dole wpisu znajdziecie infografikę z przedstawionymi całkowitymi kosztami naszego wyjazdu. Wyszło całkiem dużo, ale popełniliśmy wiele błędów, o czym zaraz przeczytacie, do tego raczej nie żałowaliśmy sobie niczego.

Wezuwiusz widziany z ruin w Pompejach.

Koszty transportu

Znaczną część naszych wydatków stanowią koszty transportu. We Włoszech są bardzo wysokie ceny benzyny i autostrad. Moglibyśmy je obniżyć jeżdżąc bezpłatnymi drogami, jednak szkoda nam było czasu. Jeśli chodzi o benzynę, czasem warto zjechać z autostrady i zatankować gdzieś obok. Tam paliwo może być tańsze o kilkanaście centów. Jednym z błędów było zatankowanie do pełna przed wjazdem do San Marino, tam benzyna jest tańsza o około 20 centów niż we  Włoszech. Drogi był też parking w Neapolu, tam można było skorzystać z jakiegoś noclegu na obrzeżach miasta i dojechać metrem.

Antyczne ruiny Herkulanum.

Koszty noclegów

Drugim co do wysokości wydatkiem w naszej podróży były noclegi. W sumie na spanie wydaliśmy aż 2668 zł. Tego nie dało się uniknąć przy spontanicznym planowaniu wyjazdu, tym bardziej, że sytuacja zmieniała się dynamicznie i niestety często nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy spać. Można było nocować więcej na kempingach, ale te nie zawsze były w okolicy, jak np. w Gran Sasso. Jeśli będziecie planować swój urlop z wyprzedzeniem, na pewno znajdziecie tańsze miejsca noclegowe, które nie muszą być kempingami, jeśli takich nie lubicie. My już często nie mieliśmy zbyt dużego wyboru.

Z rzeczy, których żałujemy odnośnie noclegów, to powinniśmy zostać dłużej w Wenecji kosztem noclegu na wybrzeżu Adriatyku. Najdroższą noc spędziliśmy w Sienie 312 zł/noc. Potem kolejno: Adriatyk (305); Agroturystyka w Apeninach (267); Neapol (224); Wenecja (194); kemping w Austrii (129) i kemping we Włoszech (89). Oprócz kempingów i apartamentu w Neapolu we wszystkich miejscach mieliśmy śniadanie. Poza hotelem w Lido di Savio, gdzie była forma bufetu, posiłki były typowo śródziemnomorskie czyli: croissanty, słodkie bułki, sucharki, Nutella, dżem, kawa i ciastka.

Ruiny zamku we Włoszech.

Włochy - ceny w sklepach

Kolejnym znaczącym obciążeniem dla naszego budżetu były zakupy. Te pochłonęły 1827 zł. To dużo jak na dwa tygodnie biorąc po uwagę, że normalnie mieścimy się w 1500 zł miesięcznie. Ceny we Włoszech są nieco wyższe niż w Polsce szczególnie jeśli chodzi o rzeczy typu pieczywo, ser, wędliny. Jednak tutaj kupowaliśmy bardzo dobrej jakości produkty. Uwielbiamy włoską kuchnię i chcieliśmy dobrze pojeść na tym wyjeździe. Parmezan, owoce morza, prosciutto, itp. Nie ukrywamy też, że dość spory udział w zakupach miał alkohol. Są też produkty tańsze niż w Polsce, a dużo lepszej jakości jak np. przetwory pomidorowe wino czy makarony. Przykładowe ceny produktów znajdziecie w infografice.

Widok z San Marino na Włochy.

Ceny atrakcji we Włoszech

Bilety wstępu na wszystkie odwiedzone przez nas atrakcje kosztowały w sumie 832 zł. Tutaj też mogliśmy wydać trochę mniej. Popełniliśmy błąd i za późno zorientowaliśmy się, że w Neapolu jest coś takiego, jak Artecard. Jest to karta zapewniająca kilka darmowych wejść i zniżki do różnych obiektów. Kupując ją wcześniej mogliśmy zaoszczędzić 89 zł na wejściu do podziemi Burbonów. Polecamy też, w szczególności teraz sprawdzać dostępność niektórych atrakcji przez Internet ponieważ istnieją różne ograniczenia w związku z epidemią. Nam przez to nie udało się odwiedzić dwóch miejsc – jaskini Grotte di Stiffe w Apeninach oraz Wezuwiusza.

Ruiny w Pompejach.

Włochy - ceny w restauracjach

Choć na tym wyjeździe stosunkowo mało byliśmy w różnego rodzaju knajpach, na stołowanie się na mieście wydaliśmy 820 zł. Trzeba przyznać, że trafiliśmy na dobre jedzenie, jednak tak dobrze jak nad Jeziorem Garda nie zjedliśmy. Ceny w knajpach nie były zabójcze, ale mimo wszystko trochę wyższe niż w Polsce. Na przykład za pizzę w Wenecji zapłaciliśmy 40 zł a za makaron 58 zł. Karafka domowego białego wina to natomiast koszt ok 31 zł za pół litra. Tanio można natomiast wypić we Włoszech dobrą kawę, to koszt około 6-7 zł. Warto też zaznaczyć, że w większości włoskich restauracji doliczane jest copertino, czyli koszt obsługi przy stoliku. Wynosi on na ogół 2 euro od osoby.

Wybrzeże Cinque Terre.

Pozostałe wydatki i błędy

Jest jeszcze kilka wydatków niezwiązanych z poprzednimi kategoriami, część z nich była konieczna, część to tylko nasza fanaberia. Pochłonęły one 503 zł. Na pozostałe wydatki składają się ubezpieczenie 240 zł, przewodniki 49 zł i pamiątki 209 zł oraz  prowizja za wypłatę z bankomatu 9 zł. Wzorowo też straciliśmy około 120 zł na głupim błędzie przy wymianie walut. Zamiast na konto w kantorze internetowym w PLN przelałem pieniądze bezpośrednio na konto w €, co skutkowało automatyczną wymianą po bardzo niekorzystnym kursie. 

Jak widzicie urlop we Włoszech w szczególności nieprzemyślany do końca może być całkiem drogi. W sumie wydaliśmy 10222 zł, a składają się na to powyższe kategorie. Dobra wiadomość jest taka, że można to zrobić taniej ucząc się na naszych błędach.

Turystka na szlaku w Gran Sasso.

Włochy - trasa

Jak już wcześniej pisaliśmy, przejechaliśmy ponad 5 tysięcy kilometrów, przez w sumie pięć państw. Zdecydowaną większość trasy zrobiliśmy po autostradach. Poniżej znajduje się mapa z głównymi punktami naszego wyjazdu.

Podsumowując to był świetny aczkolwiek kosztowny wyjazd. Zwiedziliśmy bardzo dużo ciekawych i pięknych miejsc. Włochy z pewnością nie są krajem przyjaznym dla portfela przy podróżowaniu własnym autem albo poszukiwaniu wypraw budżetowych. Jednak sporo się nauczyliśmy i wiemy, jak mądrze następnym razem zorganizować sobie taki wyjazd. Na pewno nie pomogło szukanie noclegów na ostatnią chwilę, przy wcześniej zaplanowanej trasie, można na tym sporo zaoszczędzić. Na tym urlopie podjęliśmy też decyzje o kupnie busa i przeróbce go na kampera. Więcej o tym projekcie już niedługo, obserwujcie nas na Instagramie, żeby być na bieżąco 🙂

Ten wpis jest częścią cyklu o naszym spontanicznym włoskim urlopie. Koniecznie zobacz pozostałe relacje z wyjazdu:

Podobne wpisy

4 komentarze

  1. Cześć, świetny wpis, dziękuję!
    Wybieramy się we wrześniu do Włoch, do Abruzji i Toskanii.
    Wysokie koszty transportu mnie zaskoczyły, czy możecie napisać, ile kilometrów przejechaliście?
    Dziękuję!

    1. Cześć, w tym podsumowaniu jest podana dokładna ilość kilometrów przejechanych przez nas, wyszło około 5000 km.

      1. Witam, spędziłam 16 dni w Kampanii. Cały urlop z dojazdem , jedzeniem, zwiedzanie, noclegi , suweniry , statki kosztował mnie 13 tysięcy. Było super, piękne widoki pysznie ale zastanawiam się czy gdzieś czegoś nie przepłaciłam ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *