Alpy Julijskie to pasmo górskie ciągnące się od północno-wschodnich Włoch aż do Słowenii. Ich największa i zdecydowanie najbardziej atrakcyjna część leży właśnie w tym małym, pięknym, zielonym kraju. Słowenia to nasze ulubione państwo w Europie, takie nasze miejsce na ziemi, do którego zawsze chętnie wracamy. Dlaczego tak jest i co nas w tym kraju urzekło? O tym przeczytacie w tym wpisie. Julijce, jak potocznie mówi się o tym paśmie, zbudowane są z wapienia. Zawdzięczają temu swój jasny kolor. Zrobiły na nas ogromne wrażenie ponieważ są przepiękne, wysokie i ciekawie zagospodarowane.

Jest to bezsprzecznie region dla osób lubiących sport i adrenalinę. Słoweńcy bardzo dobrze wykorzystują atuty Alp Julijskich do rozwoju turystyki. Znajdziecie tutaj mnóstwo zorganizowanych możliwości aktywnego wypoczynku. W tym wpisie pokażemy Wam, jak możecie spędzić czas w tym pięknym regionie, jakie są jego atrakcje, gdzie możecie się zatrzymać. Przedstawimy również przykładowe trasy piesze i rowerowe wraz z opisem ich stopnia trudności.

Alpy Julijskie - trekking, informacje praktyczne

Słowenia oferuje bardzo ciekawe trasy piesze. Alpy Julijskie dostarczą wielu wrażeń miłośnikom górskich wędrówek. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i dobierze odpowiednią trasę w zależności od stopnia zaawansowania. Znajdują się tu zarówno łatwe szlaki, niezbyt wymagające technicznie, nieco trudniejsze ze sztucznymi zabezpieczeniami i ekspozycją, gdzie trzeba mieć dobre przygotowanie kondycyjne i obycie, aż po jeszcze bardziej wymagające via ferraty. Te ostatnie potrafią być bardzo skomplikowane, niemożliwe do przejścia bez specjalnego sprzętu i wysokich umiejętności. Należy się na nie wyposażyć w kask, uprząż i lonżę.

Wapień, z którego zbudowane są Alpy Julijskie jest wyjątkowo ostry w związku z tym bardzo istotne są też dobre buty z grubą, twardą podeszwą. Będąc pierwszy raz w Julijcach miałem jakieś stare kilkunastoletnie buty. Kompletnie przecięłą mi się w nich podeszwa i wracając z dwudniowej wyprawy czułem każdy wbijający się w stopę kamień. W przeciwieństwie do naszych gór, wszystkie szlaki w Słowenii są oznaczone czerwonym kółkiem z białym wypełnieniem. Nie są też tak dobrze i często oznaczone, dlatego należy być czujnym aby nigdzie nie zboczyć z trasy.

Alpy Julijskie - gdzie spać

Jako bazę wypadową w najwyższe partie Alp Julijskich proponujemy miejscowość Trenta.  Leży ona w dolinie rzeki Soczia, dzielącej Triglavski Park Narodowy na dwie części. Godnym polecenia miejscem do spania jest Camp Triglav. Spałem tam dwukrotnie. Jest to fajny, czysty i dobrze wyposażony kemping, a właściciele są bardzo sympatyczni. Po stronie internetowej widzę, że zrobiono tam remont i jest jeszcze lepiej niż było w 2016 roku, podczas mojej ostatniej wizyty tam. Obiekt posiada też w swojej ofercie apartamenty. W sezonie jest zapełniony i może być ciężko z miejscem, za to już we wrześniu jest tu bardzo luźno. Oto kilka propozycji wycieczek, startujących z tego właśnie kempingu, które mogę polecić z własnego doświadczenia.

Widok na Alpy Julijskie ze szlaku na Triglav. Księżyc nad górami.

Alpy Julijskie- propozycje tras

Poniżej znajdziecie kilka moich propozycji tras trekkingowych na jedno lub dwudniowe wyjścia w góry. Większość przedstawionych tras nie wymaga specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego, a jedynie dobrej kondycji fizycznej.

Luknja

Zaczynamy od czegoś łatwego. Luknja to przełęcz oddzielająca Triglav od grupy Prisojnika i Razora. Prowadzi na nią bardzo łatwy i przyjemny szlak z Trenty bez żadnych utrudnień technicznych. Początek pokrywa się z drogą na Triglav. Dopiero później znajduje się odbicie w kierunku Luknji. Z przełęczy rozpościerają się piękne widoki, dlatego jest to idealny pomysł na wypad dla początkujących. Zajrzyjcie tutaj, aby sprawdzić przebieg trasy na Luknję.

Triglav

To najwyższa góra Alp Julijskich (2864 m n.p.m.). Triglav jest symbolem tego kraju, dlatego znajduje się zarówno w herbie jak i na fladze Słowenii. Wyraźnie wybija się poza otaczające go szczyty, królując w Alpach Julijskich. To właśie od Triglava zaczęłą się moja przygoda z wysokimi górami. Był to pierwszy szczyt (nie licząc wypadu w Bieszczady), który zdobyłem w dorosłym życiu. Pokazuje to, że nie trzeba mieć wielkiego doświadczenia za to na pewno trzeba się wykazać dobrą kondycją.

Wejście na Triglav

Zdobycie Triglava od strony Trenty to wyprawa na dwa dni. Chociaż można by się było pokusić o jednodniowe wejście wychodząc bardzo wcześnie a nawet nocą i wracając późno wieczorem. Tę opcję jednak odradzamy. Przy szlaku na szczyt znajdują się dwa schroniska  – Koca na Dolicu i Dom Planika. Oba są dobrym miejscem na przenocowanie, które przynajmniej w 2013 roku było darmowe na glebie. Ja spałem w tym pierwszym ponieważ wyszliśmy dopiero koło 15 (tego dnia byłem jeszcze na krótkim wyjeździe rowerowym o czym poniżej). To był dobry wybór. Druga część ekipy spała w Domu Planika, warunki były tam zdecydowanie gorsze, ze względu na tłok. Koszt wypożyczenia koca wynosił wtedy 2€, droższa była też woda.

Koniecznie na tą wyprawę musicie się zaopatrzyć w dużą ilość wody. Pomimo tego, że jest najcięższa z całego bagażu będzie Wam niezbędna. Na szlaku powyżej strumienia na samym początku, nie ma żadnego źródła natomiast podejście jest długie i wymagające. 

Szlak oprócz tego, że jest wymagający fizycznie ma kilka sztucznych zabezpieczeń i jest eksponowany, szczególnie w wyższych partiach. Spokojnie jednak dało się go przejść bez sprzętu. Schodziliśmy bezpośrednio drugą trasą – krótszą, ale chyba też trudniejszą.

Będąc na szczycie można podziwiać piękne widoki na Alpy Julijskie i nie tylko. Wrażenia są naprawdę niesamowite. Na wierzchołku znajduje się też charakterystyczna blaszana konstrukcja, mająca zapewniać schronienie. Co ciekawe można też było kupić wodę lub piwo od gościa, który chyba codziennie musiał tam wchodzić z zaopatrzeniem. Trasę możecie sprawdzić tutaj.

Razor

Razor to jedna z wyższych gór Alp Julijskich. Wznosi się na wysokość 2601 m n.p.m. Szlak z Trenty jest dość wymagający kondycyjnie. Jest to zdecydowanie wycieczka na cały dzień. Po drodze znajduje się klimatyczne schronisko z przepięknym widokiem na dolinę. Pogačnikov dom na Kriških podih jest świetnym miejscem jako górska baza wypadowa na szczyty okolic Prisojnika i Razora. Podczas wędrówki na Razor nie znajdziecie większych utrudnień technicznych. Wyjątek stanowi sama końcówka trasy ponieważ jest to kawałek dość trudnej ferraty, uzbrojony klamrami i stalowymi linami. Zdecydowanie przyda się tam uprząż i lonża.

Przyznam, że ta końcówka niestety była dla mnie za trudna. Po wyczerpującym podejściu i próbie wejścia na szczyt musiałem się wycofać. Chciałem zostawić plecak i wejść ponownie, ale zabrakło mi już sił. Może jeszcze kiedyś uda mi się tam powrócić i zdobyć Razor. 

Podsumowując jest to bardzo fajna, aczkolwiek wymagająca wycieczka, obfitująca w przepiękne widoki. Trasa jest pokazana tutaj.

Mangart

To trzeci co do wysokości szczyt Słowenii ma 2679 m n.p.m. W przeciwieństwie do opisanych wcześniej Triglava i Razora jest stosunkowo łatwy do zdobycia. A to dzięki temu, że pod Mangart prowadzi najwyżej położona szosa na Słowenii. Za drobną opłatą, chyba 5€, można tu wjechać samochodem. Droga jest bardzo kręta i wąska. My dojeżdżając do zakrętu używaliśmy klaksonu, ostrzegając w ten sposób jadących z naprzeciwka. Jest to też popularny cel wycieczek rowerowych, ale o tym później. Na przełęczy pod Mangartem znajduje się parking i schronisko.

Stamtąd jest już niedaleko na wierzchołek, mamy do wyboru ferratę oraz prosty szlak nieco okrężny bez trudności technicznych. Na szczycie czekają wspaniałe widoki i można podziwiać alpy Julijskie w całej okazałości. Mapa z trasą do wglądu tutaj.

W tych czterech zróżnicowanych propozycjach tras, każdy dobierze coś dla siebie. Każda z tych wycieczek cechuje się czymś innym. Mają natomiast jeden wspólny mianownik to niesamowite widoki na Alpy Julijskie.

Alpy Julijskie - rower

Alpy Julijskie to raj dla miłośników dwóch kółek. Jest tu dużo miejsca  gdzie można pojeździć. Najbardziej popularne trasy to chyba Vrsić i wspomniany wcześniej Mangart. Właśnie te dwie też udało mi się przejechać. Praktycznie wszędzie w Słowenii można spotkać rowerzystów, jest to bardzo popularny sport w tej okolicy. Na uwagę zasługuje też wysoka kultura drogowa, kierowcy i kolarze współistnieją tutaj i darzą się wzajemnym szacunkiem nawet na wąskich serpentynach.

Vrsic

Jest to przełęcz, przez którą przebiega tak zwana Ruska Droga. Łączy ona Kranjską Gorę i Trentę. Jest to bardzo kręta i stroma szosa z wieloma serpentynami po drodze, a każda z nich jest numerowana i ma opisaną wysokość. Jesto to bardzo popularna destynacja kolarzy zarówno szosowych jak i górskich. Jeżeli wybieracie się na szosówce, nie polecam przejazdu od strony Kranjskiej Gory ponieważ miejscami zakręty są wyłożone brukiem. Inaczej jest od strony Trenty tam jest całkiem dobry i równy asfalt. 

Mimo, że byłem wtedy w swojej najlepszej formie w życiu, podczas podjazdu na Vrsic już po kilku zakrętach byłem bardzo zmęczony. Zabrałem ze sobą zdecydowanie za mało wody, żadnej przekąski i byłem bliski omdlenia. Na pewno wpływ na to miała zarwana noc i długa podróż, którą odbyłem wcześniej. Udało mi się zregenerować i jeszcze tego samego dnia wyszedłem na Triglav. Jednak jeśli nie jeździcie po górach, to weźcie poprawkę na to, że jest to zupełnie inna jazda niż po płaskim terenie. Mi wjazd i zjazd zajął godzinę i pięćdziesiąt minut, a trasa miała około 28 km z Camp Triglav. Dokładny jej przebieg znajdziecie tutaj.

Mangart rowerem

O Mangarcie pisałem już wcześniej jednak zanim w 2016 roku zdobyłem ten szczyt w 2013 wjechałem rowerem na przełęcz pod Mangartem. W przeciwieństwie do jazdy samochodem lub motocyklem wjazd rowerem jest bezpłatny. Sam podjazd Cestą na Mangart to około 12 km i prawie 1000 metrów przewyższenia. Średnie nachylenie wynosi więc ponad 8% maksymalne zaś aż 22%. Po drodze mijamy wiele wykutych w skale tuneli oraz wąskich serpentyn. Możemy podziwiać również piękne widoki na Alpy Julijskie. Nauczony błędami z Przełęczy Vrsic zabrałem ze sobą dużo przekąsek i trzy bidony pełne wody. Ten wjazd poszedł mi zdecydowanie lepiej, już nie było takiego zmęczenia i lepiej rozłożyłem siły. Jednak jest to wycieczka wymagająca bardzo dobrej kondycji. Ciężki podjazd w pełni rekompensuje frajda jaką się ma zjeżdżając z góry, trzeba tylko zadbać o dobre hamulce. 

Z camp Triglav trasa wynosiła 83 km i zajęła mi 4,5 godziny. Link do niej znajdziecie tutaj. Kiedyś chciałbym jeszcze połączyć rower z trekkingiem i zdobyć Mangart wjeżdżając na przełęcz a następnie wchodząc na szczyt.

Alpy Julijskie to cudowny region obfitujący w niesamowite widoki. Bezsprzecznie jest to raj dla miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Piesze i rowerowe wycieczki to nie jedyne aktywności w tym rejonie. Jeżeli chcecie zaznać trochę adrenaliny i lubicie ekstremalne sporty, z pewnością dobrym wyborem będzie Bovec i jego okolice. O tym, co dokładnie można tam robić, przeczytacie w naszym kolejnym wpisie dotyczącym Słowenii. Julijce to jeszcze piękne Jeziora Bled i Bohinjsko, o nich także przeczytacie w oddzielnym artykule. 

Jeżeli podobał Wam się opis Alp Julijskich, zajrzyjcie na nasze inne wpisy odnośnie Słowenii i znajdźcie nas w mediach społecznościowych.

0 0 vote
Article Rating

Leave a Reply

4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Olka
1 miesiąc temu

Ja w szczególności polecam Bovec jako dobrą bazę wypadową w Alpy Julijskie czy samą Dolinę Soczy. Do tego, z miasteczka wychodzi sporo szlaków pieszych, rowerowych, są spływy raftingowe, drogi wspinaczkowe. Ogólnie jest tam co robić. 🙂

Maja
1 miesiąc temu

Widoki niewiarygodnie piękne. W ogóle nie interesuje mnie wspinaczka (jedyny szczyt, który w życiu “zdobyłam” to była Barania Góra na obozie pływackim :D), ale zawsze jak czytam o górach w książkach, albo na blogach, takich jak Wasz, kiełkuje we mnie myśl, że może powinnam spróbować, mogłoby mi się spodobać. A Słowenię chciałabym kiedyś zwiedzić swoją drogą – słyszałam same dobre opinie! <3